Recenzja książki "Budząca się szkoła" Margaret Rasfeld i Stephana Breidenbacha

19.02.2019

„Budząca się szkoła” to lekko i przystępnie napisana, kolejna pozycja na temat tego, jak uczynić szkołę dla uczniów zamiast dopasowywania uczniów do systemu. Gorąco polecana przez Marzenę Żylińską, która rozpoczęła inicjatywę o tej samej nazwie, niewątpliwie stanowi ważny głos w dyskusji o polskim systemie szkolnictwa.

Muszę przyznać, że jestem już sfrustrowana narzekaniem na polski system szkolnictwa. Choć z większością argumentów się zgadzam, nie widzę sensu powtarzania ich bez konstruktywnej debaty na temat tego, jak ten system usprawnić czy zmienić. Wydaje mi się natomiast, że ta książka podaje kilka ciekawych pomysłów do rozważenia w tej kwestii. Mimo że nie możemy zmienić systemu, znajdziemy w niej wiele inspiracji do małych kroków, które możemy podjąć, aby naszym uczniom było lepiej w szkole.

Jednym z zarzutów dotyczących tego typu literatury jest idealizm, brak osadzenia w rzeczywistości, podawanie pomysłów niemożliwych do wprowadzenia w życie. Tymczasem w „Budzącej się szkole” w pierwszym rozdziale autorzy przytaczają kilka przykładów istniejących ośrodków edukacyjnych, gdzie dzieją się niesamowite rzeczy. Praca w grupie, laboratoria matematyczne, wywiady z osobami spoza szkoły, dzieci organizujące swoje obozy, rodzice jako eksperci, lekcja fizyki u mechanika? To wszystko realne przykłady pracy w szkołach innych niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni.

Moim zdaniem ciekawym zabiegiem w książce jest wyjście od wyzwań przyszłości. Kiedy zastanowimy się, po co naszym uczniom szkoła, czyli wyjdziemy od celowości, dojdziemy bowiem do zaskakujących wniosków. Autorzy stawiają ciekawe i trafne pytania:

„A może XXI wiek ze swoją złożonością wymaga radykalnej zmiany sposobu myślenia i całkowitego przedefiniowania pojęć „wiedza” i „uczenie się”? Czy do tworzenia nowych modeli przyszłości niezbędna jest umiejętność poszukiwania innowacyjnych rozwiązań?”

Według autorów książki czekają nas między innymi następujące wyzwania:

  • wyzwania ekologiczne (kwestia oczywista, nie wymaga chyba doprecyzowania)
  • zmiany na rynku pracy (kreatywność, umiejętność radzenia sobie z tym, co nieprzewidywalne, nowe podejście do zarządzania etc.)
  • globalizacja i tożsamość kulturowa („Należy zaprzyjaźnić się z tym, co obce. Potrzebne jest nietypowe zaufanie, nazywane przez socjologów kapitałem pomostowym – bridging)
  • rozwój demokracji (dotychczas struktura szkoły oparta była na hierarchii)

Obecny system szkolnictwa oparty jest w dużej mierze na fragmentacji, hierarchii, nauce w jednolitym tempie, bez odniesień do życia, promujący posłuszeństwo i konformizm, a także unikający popełniania błędów i uznania potencjału indywidualnego jednostki. Nietrudno wyciągnąć wniosek, że nie przygotuje on w najmniejszym stopniu uczniów do wyzwań przyszłości.

Rozdział „Szkoła przyszłości” podaje jako warunki przemiany między innymi umiejętność myślenia perspektywicznego w szerokich kontekstach, interdyscyplinarność, zrozumienie odmiennych punktów widzenia, kierowanie się wizjami i siłą serca czy odwagę i ducha przedsiębiorczości. Część z tych haseł wydaje mi się górnolotna i trudna do przełożenia na szkolne zadania. Autorzy starają się podać kilka rozwiązań np. praca projektowa (m.in. projekty obywatelsko-edukacyjne), uczenie się przez przykłady, zróżnicowane formy oceniania opisowego, jednak mam wrażenie, że są nieliczne i mało konkretne. Zamiarem książki jest najprawdopodobniej przedstawienie wizji, czytelnik sam powinien generować szczegółowe rozwiązania.

Na szczęście w książce podane są przykłady szkół i organizacji, które już stosują wiele nowatorskich rozwiązań np. Ewangelicka Szkoła Berlin-Centrum, której uczniowie podróżują do różnych szkół i organizacji, pełniąc rolę ekspertów od kształcenia! Kolejnym ciekawym przykładem z innej szkoły jest prowadzenie przez uczniów wykładów na temat „design thinking” dla kadry menedżerskiej, która na początku była bardzo sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, ale po wprowadzeniu go w życie, zmieniła o nim całkowicie zdanie. Cudownie było też czytać o polskich „budzących się” szkołach. Jest ich coraz więcej, a te opisane w książce pełne są opisów praktycznych pomysłów na to, jak wprowadzić piękne edukacyjne ideały w życie.

W opisie nauczyciela XXI wieku skupiono się przede wszystkim na ważności budowania relacji z uczniami, a także na pracy zespołowej i doskonaleniu kwalifikacji. Nie pozostawiono też bez wzmianki kwestii konieczności zmian w strukturach, które póki co uniemożliwiają rozwój nauczycielom i powodują szybkie wypalenie zawodowe.

Książka nie wywarła na mnie ogromnego wrażenia, ponieważ jestem nastawiona na praktyczne rozwiązania, a także naukowo poparte teorie. Mam też poczucie, że wiele już nowego i nowatorskiego dzieje się w mojej szkole. Warto jednak znać tę pozycję, choćby ze względu na wyzwania XXI wieku, które czasem umykają nam w natłoku codziennej pracy nauczyciela. Dla mnie była też inspirującą podróżą do szkół przyszłości i ćwiczeniem wyobraźni.   

Gardło na ławce rezerwowych

Zazwyczaj gra w pierwszym składzie, ale kiedy ma gorszy dzień – dostaje czerwoną kartkę i trafia na ławkę rezerwowych! Tyle że mecz toczy się dalej i trzeba ...
Czytaj więcej

Gramatyczny szach mat

Lubisz wygrywać? Gramatyka to mocny zawodnik, nie ulegnie bez walki! Jeżeli chcesz działać taktycznie, wciągnij ją do gry i nie wypuszczaj z klasy, dopóki ni...
Czytaj więcej

Feedback z innej beczki

Wyobraź sobie, że istnieje Biuro Informacji Zwrotnej. Dzwonisz, a ciepły głos w słuchawce mówi: „Zostaw wiadomość. Niezwłocznie przekażemy ją adresatowi”. Ni...
Czytaj więcej

Praca lektorki to dla mnie nieograniczone możliwości rozwoju i świetna zabawa

Po tych kilku latach pracy, zaczęłam inaczej patrzeć na świat – jak widzę dużą kostkę myślę „pogramy w klasy ćwicząc past simple”, jak widzę pusty słoik myśl...
Czytaj więcej