Wszyscy doskonale znamy ten bolesny moment, gdy po zaledwie pięciu minutach lekcji połowa klasy zapada w fizjologiczny sen, a nasze desperackie próby nawiązania kontaktu wzrokowego odbijają się od pustych spojrzeń. Zamiast po raz setny bezskutecznie rzucać w przestrzeń "proszę o ciszę i skupienie", przećwiczymy szybkie, bezbolesne rozgrzewki dla mózgu, które zmuszą oporne neurony do współpracy skuteczniej niż groźba niezapowiedzianej kartkówki. Pokażę Ci konkretne, gotowe do odpalenia patenty na to, jak w trzy minuty wyciągnąć uczniów z edukacyjnej śpiączki, nie zdzierając przy tym resztek własnego, przepracowanego gardła. Te proste triki pobudzą do myślenia nie tylko zaspany tłum w ławkach, ale uratują też Ciebie, gdy na ósmej lekcji będziesz już tylko resztkami siły woli powstrzymywać się przed ucięciem sobie drzemki na własnym biurku.
