Early Stage Universe | Early Stage Universe

Teacher Talking Time – Ola. Prawdy i mity na temat pracy nauczyciela języka angielskiego

28.01.2021
Artyku 1

Myśląc o tym, jak wygląda praca nauczyciela języka angielskiego mamy często jasno wyrobione zdanie. Z nowym rokiem zweryfikujemy kilka powszechnie znanych “prawd i mitów” na temat pracy w edukacji. O plusach i minusach pracy lektora języka angielskiego, radościach i wyzwaniach oraz o tym, czy praca nauczyciela to tylko ciągłe sprawdzanie kartkówek, rozmawialiśmy z Olą, lektorką Early Stage z Warszawy.

Nauczyciele to osoby, które od najmłodszych lat wiedzą, że będą uczyć innych. Prawda czy mit? Jak to było u Ciebie?

Mit. Zgadza się, że zawsze lubiłam pracę z ludźmi. Lubiłam dużo mówić i przekazywać wiedzę, na przykład oprowadzać znajomych po Warszawie, ale pomysł na to, aby zostać nauczycielką, zrodził się dopiero w trakcie studiów. Początkowo chciałam być kierownikiem wycieczek albo tłumaczem. Nauka języków zawsze przychodziła mi z łatwością, dlatego poszłam na studia lingwistyczne. Na uczelni, na której studiowałam, kierunek obejmował realizację dwóch specjalizacji: tłumaczeniowej i nauczycielskiej.

Pamiętam, jak na początku studiów pani profesor zadała nam pytanie:

— Kto chce być tłumaczem? – cała sala ręce w górę.

— Kto chce być nauczycielem? – nikt.

Ale musiałam chodzić na te przedmioty, żeby zaliczyć rok i z czasem zaczęło mnie to naprawdę interesować. Do tego musieliśmy zrobić też praktyki. Okazało się, że praca nauczyciela jest całkiem fajna. Chociaż myślę, że gdyby nie moja koleżanka, to chyba nie trafiłabym do Early Stage. Podczas studiów pracowałam w gastronomii. Nie wiem, czy pracowałaś kiedyś w gastro, ale to jest bardzo ciężka praca. Musiałam wyrabiać dużo godzin, żeby samodzielnie utrzymać się w Warszawie. Koleżanka ze studiów, widząc mnie niedospaną po kolejnej wieczornej zmianie, powiedziała, żebym rzuciła tę robotę i podrzuciła mi pomysł złożenia CV do Early Stage.

Twoja koleżanka też uczy u nas?

Nie – jej znajoma uczy w Early Stage. Ona tylko usłyszała, że ta znajoma jest zadowolona z pracy. Ja też jestem i jestem jej bardzo wdzięczna za to polecenie – muszę jej to w końcu napisać!

Praca w szkole prywatnej jest bardziej wymagająca niż praca w szkole państwowej. Prawda czy mit?

Mit. Ja po odbyciu praktyk w szkole państwowej wiedziałam, że nie jest to miejsce dla mnie. Dużą częścią pracy w SP jest praca wychowawcza. Dodatkowo, grupy są dużo większe niż w szkołach prywatnych i program jak dla mnie jest mało ciekawy. W Early jest duże tempo, ale są mniejsze grupy, ciekawe metody i nie ma tej ogromnej odpowiedzialności, jaką jest opieka wychowawcza. Ja zdecydowanie wolę pracę w szkole prywatnej, przynajmniej na tym etapie mojego życia. W Early podoba mi się struktura i forma zajęć – są piosenki, zabawy, nie tylko sucha realizacja materiału. Wymaga to sporo energii, ale ja osobiście bardzo to lubię, brakowało mi tego w mojej edukacji. Fajnie, że dzieci mogą uczyć się języka w sposób dla siebie przyjemny. Czasami myślę, że bawię się lepiej od dzieci na swoich zajęciach (śmiech).

A propos mitów, mówi się, że aby przygotować dobre zajęcia trzeba spędzić mnóstwo czasu nad ich przygotowaniem, a czasem potrzebna jest tylko chwila. Dzisiaj rzucaliśmy z dzieciakami w monitor papierowymi śnieżkami z wypisanymi słówkami – przygotowanie tego zajęło chwilę, a dzieci super się bawiły i nie chciały skończyć. Praca u nas nie jest monotonna i to w niej lubię. Gdy kontynuuję pracę z tymi samymi poziomami kolejny rok, to nie jest tak, że idę dokładnie z tym samym materiałem i powielam to samo – zawsze wymyślam nowe gry i aktywności. Poza tym nowe dzieci to też nowa energia. Lubię to, że dzieci na moich oczach rozwijają się językowo. Małe dzieciaki, a wszystko tak fajnie chłoną, jak gąbka! Kiedy dzieciom daje się dużo energii, to ona od nich wraca. Są jak odbicie w lustrze. Jak jesteś otwarta na nie, to one się odwdzięczają.

Jak o tym wszystkim opowiadasz, to mam wrażenie, że jesteś prawdziwą nauczycielką z powołania – otwartą na dzieci i czerpiącą radość z tego, co robisz. Czy widzisz jakieś minusy tego zawodu?

Oczywiście, zawód nauczyciela niesie za sobą duże plusy, ale i minusy – jak wszystko. Największym minusem, albo raczej wyzwaniem, jest dla mnie obciążenie emocjonalne – dzieci mają mnóstwo emocji na raz i to bywa trudne. Wiadomo, że dzieci bardziej niż dorośli przeżywają swoje emocje, również te negatywne. Z kolei nauczyciele to zazwyczaj bardzo empatyczne osoby i się tymi emocjami przejmują. Jak widzę na swoich zajęciach smutne dziecko, to zaczynam to przeżywać – zastanawiam się, jak mogę pomóc, a pomoc nie zawsze jest możliwa. Mamy ograniczony czas i możliwości. To bywa trudne. Rozumiesz, co mam na myśli?

Tak, bardzo. Pracowałam z dziećmi, gdy skończyłam studia z psychologii. Zdarzało mi się czuć niemoc, a to nie jest łatwe uczucie.

Dokładnie, niemoc – to jest dobre słowo na to, co czasem czuje. Cały czas uczę się tego, jak zachować zdrowy środek i chronić w tym również siebie. Czuję, że tak, jak w przypadku wszystkich innych umiejętności, również radzenie sobie z trudnymi emocjami przyjdzie z czasem i doświadczeniem. Jest to wyzwanie, ale również duży rozwój dla mnie.

Z jednej strony słyszy się, że praca nauczyciela nie jest już tak doceniana jak kiedyś. Z drugiej, że nauczyciele będą potrzebni zawsze, co daje poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Jak Ty to widzisz?

Prawda. Zgadzam się z tym, że autorytet nauczyciela spadł w społeczeństwie, chociaż ja osobiście czuję się bardzo doceniana w swojej szkole. Czuję, że nauczyciele w mojej filii są postrzegani jako filary tego wszystkiego. Jesteśmy objęci dużą opieką – mamy cudowne metodyczki i innych współpracowników, którzy wspierają lektorów. A jak nas widzą rodzice, tego do końca nie wiem. Chociaż myślę, że doceniają naszą pracę – czasem dostaję pozytywne maile i to jest miłe.

Zgadzam się również z tym, że nauczyciele będą potrzebni zawsze i rzeczywiście daje mi to pewne poczucie bezpieczeństwa. Obecna sytuacja pokazała, jak bardzo instytucja szkoły jest potrzebna. Rodzicom ciężko jest uczyć własne dzieci. Zaryzykuję stwierdzeniem, że rodzice teraz bardziej niż kiedykolwiek doceniają nauczycieli.


A jak jest z rozwojem w tym zawodzie? Spotkałam się ze stwierdzeniem, że nauczyciel przez lata robi w kółko jedno i to samo. Jak to wygląda z Twojej perspektywy – prawda czy mit?

Myślę, że to bardzo zależy od nauczyciela. Zależy jak podejdzie do swoich obowiązków. U nas można się w ogóle nie rozwijać, a można rozwijać się z lekcji na lekcje. Ja to widzę u siebie – ciągle tworzę coś nowego z dziećmi. Widzę u siebie duży rozwój. Już samo planowanie zajęć bardzo rozwija kreatywność. Im dłużej pracuje się w tym zawodzie, tym więcej się widzi i staje się bardziej elastycznym. Do dzisiaj na kartce zapisuję przebieg zajęć, bo czuję bezpieczeństwo i mam większą kontrolę nad przebiegiem lekcji. Na początku kurczowo trzymałam się tego planu, a teraz mam już większy luz. Potrafię rozpoznać pewne schematy zachowań u dzieci i coraz lepiej wiem, jak adekwatnie reagować.

Emocje u dzieci widać sto razy wyraźniej niż u dorosłych. Np. gdy dziecko jest w kiepskim nastroju, to tupnie nóżką, obraża się, odwraca. Dorosły tak nie zrobi. Dzięki temu widzę, jak dzieci się rozwijają i w jaki sposób budują relacje w grupie. Jest to dla mnie bardzo ciekawe. Przy okazji obserwuję również swój rozwój i zastanawiam się nad nim. U nas w filii jest cała ścieżka rozwoju i można przejść od lektora do metodyka. Potem można założyć własną filię. W ten sposób też można się rozwijać. Może kiedyś i ja zostanę metodykiem, kto wie.

Praca nauczyciela to ciągłe sprawdzanie kartkówek – prawda czy mit?

Mit. Oczywiście robię kartkówki, ale są one tak skonstruowane, że szybko się je sprawdza. Mamy też mało uczniów w grupach, więc kartkówki można sprawdzić np. w przerwie między zajęciami. To jest naprawdę totalny mit, szczególnie teraz w nauczaniu online.

To na czym głównie koncentruje się praca nauczyciela języka angielskiego? Jaka jest Twoja pierwsza myśl?

Pierwsza myśl to to, na co poświęcam najwięcej czasu, czyli przygotowanie zajęć tak, żeby były interesujące. Chociaż myślę, że praca nauczyciela to przede wszystkim same zajęcia. Kontakt z dziećmi, budowanie relacji, kształtowanie ich umiejętności – moim zdaniem to jest największe serce tej pracy.

A czy przed rozpoczęciem pracy w Early Stage spotkałaś się z jakąś informacją, która ostatecznie okazała się mitem?

Tak. Gdy koleżanka poleciła mi pracę w Early Stage, to powiedziała mi tak: “super są te zajęcia, ale musisz się przygotować, że tam wszystkie materiały musisz kupować za swoje pieniądze”. Powiedziała, że dobrze się zarabia, ale to właśnie dlatego, że sporo wydaje się na materiały. Zapomniałam o to dopytać podczas rekrutacji i z takim nastawieniem przyszłam w pierwszy dzień do pracy. Wchodzę, a tu w teachers' roomie jest mnóstwo gotowych rekwizytów, materiałów plastycznych i zabawek dla uczniów. To było miłe zaskoczenie. Szkoła naprawdę troszczy się o lektorów pod wieloma względami.

Na zakończenie, odchodząc już od prawd i mitów, ciekawa jestem, jak minęły Ci lekcje świąteczne w trybie online. Okres świąt w naszej szkole jest zawsze takim wyjątkowym czasem.

Po pierwsze było mi przykro, że dzieci nie było z nami w te święta w lokalu, bo co roku te lokale dekorujemy. Ale i w tym roku, wraz z innymi lektorami, mimo wszystko udekorowaliśmy lokal – choinka, sztuczny śnieg na oknie, wszędzie lampki, dekoracje gdzie się tylko dało! Oczywiście świąteczne elementy dodałam też do gier i aktywności online, ale smutno mi było, że lokale stały puste, bez dzieci. Jedyne co mogłam, to zrobić uczniom wirtualny spacer po lokalu, tylko tyle.

Wow, robiłaś uczniom wirtualną wycieczkę?


Tak! Szłam do lokalu, włączyłam światełka i robiłam dzieciakom spacer po wszystkich dekoracjach, które dla nich zrobiłyśmy. Bardzo się z tego cieszyły.

Chciałabym mieć taką nauczycielkę, jak byłam w podstawówce. Nie mieliśmy takiej edukacji, a szkoda. Niesamowite jak dzieciaki mogą z tego korzystać.

To naprawdę jakaś rewolucja. Sama niedawno wyszłam ze szkoły i nie pamiętam, żeby tak to wyglądało (śmiech).

Rozmawiała: Lidia Okruta - Magdziarz


DT_w_szkole_jezyka_angielskiego

Design Thinking w szkole języka angielskiego

Od lat prowadzisz swoją szkołę językową i czujesz, że potrzebujesz zmian? A może właśnie zaczynasz i chcesz dobrze zainwestować edukacyjny potencja...
Czytaj więcej
Uczeń z dysleksją

Uczeń z dysleksją a nauczanie języka angielskiego – jak oswoić dysleksję?

10% populacji ma dysleksję – to dużo czy mało? Oczywiście trudno powiedzieć nie mając punktu odniesienia. Jednak będąc nauczycielem warto sobie uśw...
Czytaj więcej
Pieniadze na start

Skąd wziąć pieniądze na start własnej szkoły językowej?

Zakładanie własnej firmy to inwestycja wymagająca nie tylko posiadania określonych umiejętności organizacyjnych, poświęcenia swojego czasu oraz zaa...
Czytaj więcej
Praca dla lektora

Oferty pracy dla lektorów języka angielskiego – na co zwrócić uwagę?

Poszukiwanie odpowiedniego pracodawcy to niezwykle ważny czas. Właściwa decyzja może niejednokrotnie zaważyć nie tylko na satysfakcji z wykonywanej pracy, al...
Czytaj więcej