Early Stage Universe | Mindfulness w pracy nauczyciela

Bardzo modnym ostatnimi czasy określeniem jest mindfulness - czym więc ona jest? Jak może przysłużyć się nauczycielom? W tym artykule mam nadzieję dotknąć tych tematów i zachęcić Was do wprowadzenia mindfulness w swoje nawyki w uczeniu i nie tylko!

The Mind Instiute podaje następującą definicję terminu ‘mindfulness’:

„Mindfulness, jest czasem tłumaczony w języku polskim, jako uważność, uważna obecność lub też pełnia obecności. (…) Najczęściej cytowana definicja mindfulness określa go, jako szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę  (Jon Kabat-Zinn), odnosi się tym samym do doświadczenia świata, które znajduje się poza naszymi oczekiwaniami i jest rodzajem doświadczania rzeczy takimi, jakimi są.”

Mindfulness może, ale nie musi być medytacją. Ja rozumiem to jako skierowanie się na swoje uczucia i myśli w czasie lekcji oraz zauważenie, co dzieje się z uczniami w danej sytuacji, zamiast wchodzenia w automatyczne reakcje. Im częściej to ćwiczymy, tym łatwiej nam zrobić ‘stop-klatkę’ i zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje (a nie, co nam się wydaje, że się dzieje) i jaki (jeśli jakikolwiek) mamy na to wpływ.

W książce Thich Nhat Hanh „The Miracle of Mindfulness”, która czasem uważana jest za biblię mindfulness, podane jest sporo przykładów dzieci mających trudności z nauką, które nauczyły się większej uważności dzięki ćwiczeniom obserwacji, kontrolowaniu oddechu, uważnemu obserwowaniu siebie w prostych czynnościach,  takich jak robienie herbaty. Często przecież zdarza się, że nie pamiętamy, czy wyłączyliśmy żelazko albo czy zamknęliśmy drzwi – to dlatego, że brakuje nam stanu skupienia na tzw. ‘tu i teraz’. Najprostsze czynności uczą nas właśnie podstawowej uważności, która z kolei pozwala zachować czysty umysł i spokój w każdej sytuacji, nawet w takiej, w której kłębi się sporo emocji i łatwo jest się im poddać.  

Oczywiście w pracy nauczyciela niezwykle trudno jest o spokojne obserwowanie siebie w czasie wykonywania jednej czynności – samych czynności jest zazwyczaj mnóstwo, do tego jeszcze liczne interakcje z uczniami i między nimi. Czy w takiej sytuacji da się zachować spokój i czysty umysł? Być może nie, ale może nie to jest najważniejszym celem mindfulness.

Czasami mindfulness tłumaczy się jako czterostopniowy proces: 

(1) zauważanie przerwy pomiędzy bodźcem a odpowiedzią na niego,

(2) widzenie, że jest wybór podczas tej przerwy,

(3) widzenie, że nasz wybór będzie miał wpływ na reakcję,

(4) wiedza, że możemy wybierać tylko wtedy, gdy posiadamy świadomość tego, co się dzieje – pełny obraz sytuacji.

Moim zdaniem właśnie o to zauważanie przerwy chodzi najbardziej. O to, że pomiędzy bodźcem a reakcją jest chwila zastanowienia się nad tym, jak zachowuje się moje ciało i dlaczego (czy jest spięte, zrelaksowane, które mięśnie pracują, czy coś mnie boli, jaką minę mogę robić, jak oddycham). O zastanowienie się nad tym, jakie uczucia niesie za sobą dla mnie dana sytuacja i dlaczego – być może mam jakieś przekonania dotyczące tej sytuacji, które wpływają na moje uczucia i działania oraz jaki wpływ może mieć to, jak zareaguję na mnie i na pozostałe osoby. Często okaże się, że zatrzymanie się na chwilę refleksji pozwoli nam odkryć coś innego, ważniejszego, zaskakującego i zmieni to nasz sposób myślenia i działania.

Weźmy przykład z klasy. Ania uczy grupę dwunastu siedmioletnich tzw. ‘trudnych’ dzieci – większość grupy to energiczni, żywi chłopcy, uczący się bardzo dobrze, ale niepotrafiący ‘usiedzieć’ w ławce przez 60 minut. W ciągu roku szkolnego Ania wypracowuje z grupą relację, dzięki której lekcje nie są może idealne (czy w ogóle ktokolwiek takie przeprowadza?), ale udaje się jej ciekawie przekazać materiał, a dzieci dobrze się czują na lekcjach i lubią na nie przychodzić.

Pewnego dnia jednak Ania przychodzi na lekcję i od samego początku obserwuje wyjątkowo wzmożoną aktywność większości dzieci, dużo częstsze niż zazwyczaj zakłócanie przebiegu lekcji sprawami niedotyczącymi jej i więcej problemów w interakcjach pomiędzy dziećmi. Gdyby Ania przeszła od razu do działania, prawdopodobnie automatycznie zastosowałaby system kar i nagród, podwyższała głos, coraz częściej zwracała uwagę coraz większej ilości uczniów. Ania skorzystała jednak z innego rozwiązania.

Zauważyła, że jej ciało jest spięte, zaczyna ją boleć kark, jej oddech jest dużo szybszy niż zazwyczaj. Zastanowiło ją to, że są to reakcje inne niż zazwyczaj, więc pomyślała, co mogło na tę sytuację wpłynąć. Oczywiście Ania najpierw sądziła, że coś zrobiła nie tak, ale zaraz zatrzymała się i pomyślała, czy rzeczywiście chodzi o nią, czy może są inne okoliczności tej sytuacji. Zauważmy, że Ania nie dała dojść do głosu przekonaniom o tym, że dzieci są nadpobudliwe czy niegrzeczne albo że chcą jej zrobić na złość. A jeśli nawet słyszała te głosy w swojej głowie, nie pozwoliła, aby przejęły nad nią kontrolę (wiem – łatwiej powiedzieć niż zrobić ). W tej krótkiej chwili pauzy Ania po prostu zatrzymała się, aby skupić na tym, co się dzieje w niej i naokoło, zanim zaczęła działać.

Ponieważ nie potrafiła znaleźć odpowiedzi, zatrzymała lekcję, poprosiła dzieci, aby usiadły w kółku i zapytała, co się dzieje. Powiedziała, że widzi, że dziś ruszają się dużo bardziej niż zwykle, że trudno jej prowadzić lekcję i że martwi się, czy zdążą się nauczyć piosenki, którą na dziś przewidziała w swoim scenariuszu lekcji. Zadziała się rzecz magiczna, moim zdaniem. Dzieci nie tylko nie zaprzeczyły (bo nie poczuły się zaatakowane), ale też na chwilę same się zatrzymały, aby zastanowić nad sytuacją. Nauczycielka i dzieci szybko doszły do sedna problemu. Tego dnia w szkole zajęcia odbywały się z innym nauczycielem niż zwykle, który traktował dzieci w sposób, do jakiego nie były przyzwyczajone, a wręcz im się nie podobał, do tego przebywały dłużej niż zwykle na świetlicy, w której panował hałas i wzmożony ruch, ze względu na skrócone lekcje.

Ania zauważyła więc wspólnie z dziećmi problem, zrozumiała, z czego wynika sytuacja i wyraziła swoje odczucia (ponieważ miała ich świadomość). Dalszy przebieg zajęć można sobie wyobrazić – uczniowie zaproponowali dodatkowe gry i zabawy (Ania negocjowała ich ilość), popracowali też chwilę w książkach, aby się uspokoić, wszystko przebiegało nieco spokojniej, a w tych momentach, kiedy nadal było trudno, Ania reagowała już z inną świadomością. Starała się nie eskalować problemu, ale wyciszać dzieci, przekierowywać ich energię na przykład w ruch. Poświęciła na to znacznie więcej energii niż na zwyczajnej lekcji, ale jeszcze więcej poświęciłaby jej, gdyby nie zastanowiła się nad przyczynami i nie ustaliła z dziećmi dalszego postępowania.

Zdaję sobie sprawę, że taka uważność w sytuacji sporego stresu jest trudna do osiągnięcia. Wiadomo jednak, ze trening czyni mistrza – jeśli co jakiś czas zatrzymacie się i zastanowicie, co czujecie i dlaczego, coraz częściej będziecie w stanie zatrzymać się też w sytuacjach, w których zwykle reagujecie automatycznie. Nasza praca nie stanie się łatwiejsza, ale na pewno bardziej świadoma i skuteczna. Dodatkowo, dojście do prawdziwych przyczyn problemu pozwala nam wyrażać emocje, weryfikować często błędne założenia czy niesłuszne przekonania, co czyni relacje z uczniami mniej zawikłanymi, a nasze życie po prostu przyjemniejszym.

Uważność przydaje się w nawiązywaniu i utrzymywaniu relacji z uczniami. Zwrócenie uwagi na to, jak uczniowie dziś wyglądają, jak się poruszają, co czują czy też po prostu jakie mają zainteresowania czy o czym rozmawiają ze sobą na przerwie, może zdziałać cuda dla naszej skuteczności w klasie. Nawiązanie relacji z uczniami wpływa pozytywnie na ich motywację do nauki (bo lubimy się uczyć od ludzi, których lubimy i którzy nas lubią – jest to coraz częściej dowodzone przez neurobiologów i psychologów, np. poprzez badania nad neuronami lustrzanymi) – warto więc zainwestować w ćwiczenie uważności i uczynienie jej nawykiem.

Proste ćwiczenia uważności znajdziecie poniżej:

O zasadności uczenia dzieci mindfulness nie będę pisać zbyt dużo, bo nie jest to temat tego artykułu, ale jeśli jesteście tym tematem zainteresowani, zapraszam do obejrzenia wspaniałego TEDa „Mindfulness in Schools” wygłoszonego przez Richarda Burnetta:

Burnett przytacza doskonały cytat z Williama Jamesa:

„The faculty of voluntarily bringing back a wandering attention over and over again, is the very root of judgement, character and will. An education which should improve this faculty would be the education par excellence. But it is easier to define this ideal than to give practical instructions for bringing it about.”

Dodatkowym plusem tego TEDa jest piękny brytyjski akcent, którym posługuje się mówca – tym bardziej warto!

Podobnym tematem zajmuje się Amy Burke w TED mówiącym o tym, jak mindfulness pomaga zapobiegać wypaleniu nauczycielom i nawiązać relację z uczniami, a przede wszystkim wypływa (stopniowo) na poprawę jakości życia.

Na zakończenie podaję link do niezwykle ciekawej inspirującej audycji radiowej „Mindfulness - sztuka świadomego życia” dla tych, których temat zainteresuje szerzej.

Jestem niezwykle ciekawa Waszych wrażeń z praktykowania uważności i wpływu, jaki ma na Wasze nauczanie. Chciałabym zebrać te doświadczenia w kolejnym artykule. Piszcie na mój adres mailowy, zachęcam! 

Beata Wysocka - Metodyk Główny Early Stage

Podcast o kreatywności

W tym podcaście Beata Wysocka i Ewelina Wyczółkowska rozmawiają o tym- z czym się je design thinking i jak schrupać go w klasie :) - czy to prawd...
Czytaj więcej

Jak zadbać o siebie i nie spalić się w pracy nauczyciela?

W tym podcaście rozmawiamy o tym, jak uniknąć wypalenia zawodowego, czyli jak zadbać o siebie będąc nauczycielem. Powiemy o tym, czym jest niekom...
Czytaj więcej

Rozmowy o Szczęściu - Edyta

Rozmowy o szczęściu - Edyta„Uwielbiam metody Early Stage, gdyż są one odzwierciedleniem moich pasji.Muzyka, śpiew, ruch tow...
Czytaj więcej

Podcast o sile nauczyciela

W tym podcaście rozmawiamy o tym, jak budować pewność siebie w roli nauczyciela. Poruszamy tematy związane z teacher empowerment, autonomią nauczyciela, spra...
Czytaj więcej